I coś fajnego...

„„W” jak morderstwo”, Katarzyna
Gacek, Wydawnictwo Oficynka, 2018 rok.
Och, jaka to jest fajna książka!
Kryminał, z porządnym dreszczykiem (i to nie jednym), napisany zwiewnie,
zgrabnie, zabawnie, z dystansem, a przy tym z całkiem poważnym przesłaniem
ubranym w lekką formę. Wszystko dzieje się po sąsiedzku, a bohaterowie to jedni
z nas, na pewno codziennie mijamy się na ulicy. Ale jakie przydarzają im się
historie! Morderstwo, zaginięcie, tajemnice współczesne i te sprzed lat,
spektakularnie rozwikłane przez zahukaną panią weterynarz i jej przyjaciół. Można się pośmiać, zadumać i przestraszyć. Przy
okazji obraz odważnej emancypacji nieśmiałej, wycofanej, niezbyt szczęśliwej
kobiety zdominowanej na przestrzeni lat przez męża-despotę. Opowieść wciąga od
pierwszej do ostatniej strony, zaskakuje zakończeniem, niesie nadzieję i
potężną dawkę dobrego humoru. Ponad czterysta świetnych stron do połknięcia w
dwa wieczory, inaczej się z tą książką nie da!



Komentarze
Prześlij komentarz